środa, 8 sierpnia 2012

A jednak bez przerw :)

Przedwczoraj pisałam, że przebiegłam 8km i na następny dzień miałam sobie odpocząć. W gruncie rzeczy nie miałam zakwasów, może trochę bolały mnie nogi. Poszłam do znajomej, która właśnie wróciła z Londynu. No i przywiozła świetne, londyńskie słodycze ;3 Poczęstowała mnie cukierkami Willego Wonky (coś jak Skittles, odrobinę większe), ciastkiem Pop Tarts (takie spore ciastko ,które Nyan Cat ma na plecach) i kilkoma Pringlesami. Nie zjadłam co prawda tego dużo, tylko tak 'na spróbowanie', ale potem wróciłam do domu i miałam przypływ energii. Stwierdziłam, że skoro zjadłam trochę tego niezdrowego jedzonka, to mogę sobie poćwiczyć, odpracować. Ostatecznie trenowałam 40min. Zrobiłam 3 serie kardio po 3-5min, a między nimi mieszankę ćwiczeń ze Skalpela i Killera.

Dzisiaj miałam nie mieć czasu na ćwiczenia, ale wyjazd na zakupy i jezioro odwołany, więc strzeliłam Killera z rana. Czuję się świetnie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz