Właśnie wróciłam z joggingu. Nie biegałam od... hm... połowy kwietnia, czyli ok. 4,5 miesiąca! Myślałam, że padnę po 3 km, jednak odważnie ruszyłam w stronę parku. Już po połowie okrążenia wokół stawu miałam ochotę się zatrzymać (kiedyś robiłam przerwę po TRZECH okrążeniach). Wmówiłam sobie, że wcale nie mam zadyszki, jestem pełna sił i... pobiegłam dalej. To była dobra decyzja, bo po chwili wpadłam w joggingowy rytm i nie czułam potrzeby robienia postojów :) Gdy dobiegłam do wyjścia z parku, przez głowę przeleciała mi myśl-a gdyby tak dzisiaj zmienić trasę? Robienie kółek tą samą dróżką, wokół tego samego stawu przez 30 min. jest dość nużące, ale tamta druga trasa, przebiegająca przez wały nad Odrą, była dłuża i cięższa (nierówne podłoże, kamienie, dziury). W końcu jednak przemogłam się i wybiegłam z parku. Wiecie co? To była doskonała decyzja! Po pierwsze, nie nudziłam się, robiąc bezsensowne kółka. Po drugie, nie miałam wyboru, musiałam przebiec więcej, bo z tej trasy nie było odwrotu. No i udowodniłam sobie, że mogę więcej, o wiele więcej, niż mi się wydaje. Zwykle, kiedy byłam w 'najlepszej' formie, pokonywałam 3,5-5km, zależało od humoru. Dzisiaj, uwaga, uwaga... po 4,5-miesięcznej przerwie... 8 km! Tak, okrągłe 8 km! A najlepsze chyba jest to, że w momencie, kiedy miałam ochotę stanąć, bo wydawało mi się, że nie mam siły, zamiast przerwy zafundowałam sobie 60-metrowy sprint. Jakie wnioski z dzisiejszego treningu? Nie bójcie się zmieniać trasy, biegać nieznanymi drogami. Nie pozwólcie sobie wpaść w rutynę! Poza tym, wiele osób to mówi, ale ja powtórzę: ZAWSZE MOŻEMY ZROBIĆ WIĘCEJ, NIŻ NAM SIĘ WYDAJE. Kiedy czujesz, że nie masz już siły, PRZYSPIESZ. Jestem pewna, że dasz radę!
Tyle na dziś. Jutro zrobię dzień wolny, a pojutrze prawdopodobnie 'Killer' Ewy Chodakowskiej. Polecam, kiedyś napiszę coś więcej o tej płycie. Chociaż podejrzewam, że większość zna ją bardzo dobrze ;) Może jakieś fitspo na koniec?




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz